wycieczka: Nikiszowiec spontaniczny

Sądząc po ilości krążących w internetach zdjęć z Nikiszowca, to katowickie osiedle jest miejscem obleganym wręcz przez ludzi z aparatem w ręce. I nic dziwnego – jest po prostu śliczne, o ile ktoś lubi poniemiecką cegłę (a ktoś nie lubi?). Zarówno o urodzie, jak i ilościach fotografujących, miałam możliwość przekonać się zupełnie znienacka…

Planując drogę powrotną z Krakowa i chcąc ominąć autostradę przynajmniej na odcinku do Katowic (czyli tę droższą), zerkałam na mapie w telefonie (póki byłam w miejscu z wifi, bo zwykłego atlasu oczywiście nie wzięłam, przecież trasa prosta i łatwa ;) ), jak się dostać w samej aglomeracji do zjazdu na tę darmową – przechodzącą potem w tę w miarę tanią – autobanę. Podczas smyrania ekraniku mignęła mi koło planowanej trasy nazwa Nikiszowiec… To to po drodze jest?? Decyzja zapadła, będzie przystanek w Katowicach, nawet króciutki, no nie odpuszczę :D

Wypatrywanie w docelowej okolicy charakterystycznej nazwy na drogowskazach nic nie dało. Gdy już pojawiły się tablice kierujące na A4, wiedziałam, że zajechałam za daleko. Na szczęście trafił się przydrożny orlen. Zasięgnęłam tam języka i wglądu w plan miasta (po co kupować, przecież się nie zgubię :P) i ruszyłam z powrotem na poszukiwania. Oczywiście zjechałam za wcześnie :P, na Zawodzie, ale po tym małym falstarcie, przy drugiej próbie już trafiłam. W tę stronę nie było trudno, tu już dali tabliczkę z nazwą, gdzie skręcić – nie wiem, czemu jej poskąpili przy jezdni w przeciwnym kierunku.

Po dojechaniu na miejsce, szukałam skrawka do zaparkowania, mając już oczy jak 5 zł. Na samych zdjęciach architektura robi wrażenie, a na żywo? Nie wiadomo, w którą stronę najpierw patrzeć :D

DSC_0284

Jako dziecko blokowiska, z racji kontrastu chyba, uwielbiam takie założenia urbanistyczne. Zawsze mi się podobało np. wrocławskie Sępolno. Takie osiedla, które ktoś siadł i wymyślił w jednym stylu. Ale co miłe dla oka, niekoniecznie musi być wygodne do życia, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Gdy dopiero powstawały takie osiedla robotnicze jak Nikiszowiec, były dość nowoczesne. Zwłaszcza dla ludzi, którzy się wyrwali z wiejskich chałup do „lepszego” miasta. Ale obecnie? Wspólne toalety na półpiętrach? W ogóle samo mieszkanie w zabytku? Gdzie nawet wymiana nieszczelnych okien to jest niebotyczny problem i niekończące się przeprawy z urzędnikami… Raczej nie do pozazdroszczenia. Jeszcze z wiecznie wałęsającymi się turystami. Domyślam się, że może drażnić taki „narzucony” zachwyt.

Z takimi myślami przemykałam uliczkami i podwórkami, chcąc jednocześnie nasycić oczy i zrobić na pamiątkę jakieś zdjęcia, a jednak nie gapić się ludziom w okna zbyt nachalnie. Korzystną okolicznością był odbywający się akurat tego dnia osiedlowy jarmark/festiwal na głównym placu, bo przez to ludzie – miejscowi i przyjezdni – kręcili się wszędzie, więc nie byłam jedyna.

W tempie ekspresowym obeszłam parę bloków dookoła i mimo świątecznego rozgardiaszu oraz własnego pośpiechu, dopadł mnie urok tego miejsca. Może osiedle nie jest duże, ale kiedy wejdzie się głębiej, tak że nie widać nic poza ceglanymi ścianami z każdej strony, wrażenie przebywania w innych czasach wręcz przygniata.

DSC_0286

Nawet mimo współczesnych samochodów ;)

Chciałam jeszcze zajrzeć na polecany mi kiedyś przy okazji Giszowiec. Niestety wjechałam od strony „nowego” blokowiska i udało mi się trafić tylko na skwer otoczony zabytkowymi pawilonami, a na dłuższe, przyjemne błądzenie nie miałam już czasu. I tak po godzinie zwiedzania (kiedy? jak to zleciało?), trzeba było skierować się w końcu na autostradę i do domu. Niedosyt jednak był ogromny, toteż już jadąc, desperacko starałam się złapać jeszcze choć kawałek tego miejsca i zabrać ze sobą. Stąd i takie ujęcia na oślep, jak poniżej ;)

DSC_0314

I już nieodwracalne pożeganie.

I już nieodwracalne pożeganie.

– – – – – – – – – – – – – –

Przy okazji szukania wiedzy o Nikiszu, znalazłam tonę informacji o innych osiedlach patronackich, jak się je nazywa. Dla mających podobne preferencje architektoniczno-wzrokowe ;), poniżej zestaw przekierowań:

To oczywiście niewielka część z nich, ale nie będę odbierać Wam przyjemności szukania kolejnych, zwłaszcza że sama dopiero nadgryzłam temat. Tym samym chętnie się dowiem, które Wam najbardziej przypadły do gustu i których tu nie wymieniłam.

2 Comments

    1. byledoprzodu

      Noo, nie „takie o” pierwsze lepsze, bo uznane za Pomnik historii i włączone do Szlaku Zabytków Techniki. Aktualnie trwają też starania, by weszło na listę UNESCO, więc można przyjąć, że jest to coś wartego zobaczenia, nie tylko jako „urozmaicenie” podróży ;)

Dodaj komentarz