Motokrosy i dziewczyny na Górkowie

Podczas czerwcowego święta motocrossu w mieście, zajrzałam na zawody tylko na moment i szczęśliwym trafem – akurat na początek zmagań dziewczyn. Ale że ja dotarłam, to pikuś. Cud, że zawody w ogóle się odbyły! Tygodniowe przygotowania spłynęły z deszczem, gdy nocna ulewa kompletnie zniszczyła tor, do tego stopnia, że w niektórych wykrotach mieścił się człowiek. Na stojąco (foto 1, foto 2). Organizatorów to jednak nie złamało, zorganizowali szybko ratunek i wszystko udało się ogarnąć.

DSC_0022

Przy chylącym się powoli ku ziemi słońcu, jako ostatnie w sobotnim harmonogramie wystartowały szybkie babki ;) Słyszy się nieraz, że ich ściganie się nie jest emocjonujące, bo nie wiem – prędkości mniejsze? Brak spektakularnych karamboli i gleb? O rozsiewanie takich opinii podejrzewam tych wszystkich niespełnionych mistrzów świata, którym gula skacze, że dziewczyny dają radę albo tych, co w życiu nie siedzieli na takiej wierzgającej, crossowej kobyle, albo usiedli i sami nie dali rady. Ja zaliczam się do tej ostatniej grupy, ale z tą różnicą, że jednak podziwiam wszystkich, którzy są w stanie jeździć w taki sposób i nie połamać się w 15 miejscach po jednym okrążeniu ;)

Jak widać, zdarzało się, że emocje przeważyły nad opanowaniem, ale duch walki nie upadał. Nawet mimo tego, że Aśka Miller wyrwała gdzieś hen daleko przed wszystkimi, pojedynki o dalsze miejsca były zacięte.

DSC_0168

Pierwsze miejsce to wiadomo ;), a obok panny Miller stanęły: Karolina Liszewska z Lublina i Alina Łaszcz z Pruszkowa, która podium wywalczyła sobie na urodziny :D Więc poza przydziałowymi nagrodami, otrzymała jeszcze nadprogramowe, chóralne „sto lat” ;)

Całość wyników pań tutaj: link.

DSC_0228

– – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Tu zaś relacja z zeszłego roku:

Dodaj komentarz