Honda jak malowanie

Jak po malowaniu, znaczy się. Tak! Znienacka wróciła od lakiernika, kiedy się tego najmniej spodziewałam (był to jeden z tych sporadycznych dni śniegowego armageddonu)  i po prawdzie, trochę już traciłam nadzieję na zobaczenie jej w najbliższym czasie. Mistrz Jarek robi dobrze, ale powoli (przy etatowej pracy na 15 czy ileś tam zmian, wcale mu się nie dziwię).

Ale już jest! Jak wygląda? Fotka na fejsie na pewno zaostrzyła Wasz apetyt :P

photobomb

Wygląda jak nowa, prosto z salonu, z naklejkami i wszystkim… Co ja tu zresztą będę – niech przemówią obrazy:

Z resztą garażowych pałętaczy uzbierała się wielka czwórka.

Z pozostałymi garażowymi pałętaczami uzbierała się wielka czwórka.

IMG_4275a

IMG_4284a

IMG_4294a

W końcu bak jest jednolicie czerwony, a nie jakby się Ace na niego od góry wylało. I w ogóle, okazało się, że ten odcień ma nazwę i to kozacką – „FIGHTING RED” :P

Kontrolę poprawności nałożenia powłoki lakierniczej przeprowadził ekspert w osobie…

IMG_4282a

Alles gut.

Alles gut.

…a po rzetelnym obwąch wykonaniu czynności służbowych, mógł oddać się rozrywkom. Czyli memłaniu popsutego rolgazu z VXa.

To teraz już tylko – wiosno, napier*alaj!

(ps. jest to też, przy okazji, moje pierwsze skojarzenie z „fighting”/”hwaiting”, no co ja poradzę… ;) )

12 Comments

      1. mach

        Rzuciłem taki tekst, żeby brzmiał wystarczająco głupio, żeby nikt go nie wziął na poważnie. Nie udało się :) Wiadomo, moja TDM też wymaga tu i ówdzie kosmetyki, ale wolałbym żeby wyglądała jak wygląda i woziła mi tyłek za granicę, niż miała co prawda wyglądać nieco lepiej, za to kosztem połowy swojej wartości, i, jak napisałaś, zmarnowanego sezonu.

Dodaj komentarz