MotoClassic 2015: Szrociaki

Po ogarnięciu wzrokiem pierdyliona zdjęć, jakie z narażeniem życia (powietrze o temperaturze i konsystencji lawy) poczyniłam na tegorocznym MotoClassicu, uznałam że nikomu nie będzie się chciało oglądać tego wszystkiego naraz, a ja nie zdołam ulepić takiego ogromnego wpisu przez miesiąc, dlatego też dla mojej i Waszej wygody relacja będzie szła partiami.

W ramach rozgrzewki zaczniemy od wystawki Szrociaków, zresztą zgodnie z zamysłem organizatora, ponieważ było to pierwsze, na co zwiedzający natykali się w ramach wystawy biletowanej. Bo ta darmowa zaczynała się jak zwykle jeszcze daleko przed kasami, na parkingach i w uliczkach Ślęzy.

Owe stodołowe znajdy były swoistym powiewem świeżości na imprezie (paradoksalnie), bo podczas wcześniejszych edycji w takim stanie można było zobaczyć co najwyżej Karmanna Ghię – maskotkę wrocławskiego dealera VW. Tutaj zaś zaserwowano nam zwalającą z nóg porcję rdzy i słomy.

Początek z grubej rury, a potem było już tylko lepiej. Z przerwą na dużego fiata.

Początek z grubej rury, a potem było już tylko lepiej. Z przerwą na dużego fiata.

Pan Czech ze stoiska z blaszanymi tabliczkami na pewno zapłakał.

Pan Czech ze stoiska z blaszanymi tabliczkami na pewno zapłakał.

IMG_1936

IMG_1943

Mój faworyt, kamper jak się patrzy.

Mój faworyt, kamper jak się patrzy.

IMG_1957

IMG_1956

IMG_1945

IMG_1955

IMG_1958

IMG_1947

Idealne ogumienie do wypadów na rybki nad Odrę.

Idealne ogumienie do wypadów na rybki nad Odrę.

Paparazzi w czystej formie, bo to nie moja panda, ale pozowała równie uciesznie, więc musiałam ;)

Paparazzi w czystej formie, bo to nie moja panda, ale pozowała równie uciesznie, więc musiałam ;)

…w typowo pandowych pozach a la technical-difficulties, dodajmy. Choć podejrzewam, że tutaj miało być a la skaczący jaguar. Close enough :P

…w typowo pandowych pozach a la technical-difficulties, dodajmy. Choć podejrzewam, że tutaj miało być a la skaczący jaguar. Close enough :P

IMG_1946

IMG_1948

Nysa, do połowy w krzakach, wyglądała jak zostawcie titanica. Bynajmniej nie jak wyrwana spod siana i "będę robił".

Nysa, do połowy w krzakach, wyglądała jak zostawcie titanica. Ewentualnie – leżę tu, leżeć chcę (by podtrzymać porównania muzyczne).

IMG_1941

IMG_1939

F1160019a

F1160018a

Rollsa tylko kawałek na pierwszym planie...

Rollsa tylko kawałek na pierwszym planie…

…i kawałek wnętrza.

…i kawałek wnętrza.

F1160016aGustownie, czyż nie? Doskonałe uzupełnienie wycackanych egzemplarzy zajmujących dalsze hektary – ale o tym w odcinkach kolejnych.

– – – – – – – – – – – – – – – – – –

Pozostałe części relacji można znaleźć pod tagiem motoclassic lub bezpośrednio pod linkami:

5 Comments

  1. Horst Sobota

    Oba moje motocykle zaliczają się do takich „stodołowych odkryć”. Radochy ale i pracy przy nich co niemiara.
    Może nie będę oryginalny ale pożądam Wartburga 311 Tourist. Jak rolnicy deszczu ;) I jeszcze Tatrę poproszę.

    1. byledoprzodu

      Stodołowe (te kompletne, nie takie jak na zdjęciach ;) ) są o tyle dobre, że jest większa szansa, że nikt w nich nie grzebał, nie paprał i nie ulepszał w trakcie bieżącej eksploatacji przy pomocy drutu i plasteliny. Ot, jak postawili, tak stał i zazwyczaj wystarczy odkurzyć, poregulować i jeździ. Albo i nie, i zaczyna się zabawa ;)

      1. Horst Sobota

        To jest niewątpliwie plus. Z drugiej strony, pojazdy te są zastane (olej konsystencji asfaltu drogowego), pordzewiałe tu i ówdzie (najbardziej nie lubię zardzewiałych wewnątrz zbiorników paliwa), z zaśniedziałą i często pogryzioną przez myszy instalacją elektryczną – oraz zazwyczaj jakąś upierdliwą usterką, która była przyczyną „zalegnięcia” w rzeczonej stodole ;)

    1. byledoprzodu

      Dzięki, następne są już w drodze – fajnie, że się podoba :D
      Co do źródeł, to akurat MotoClassic jest na tyle duży, że po prostu słyszy się o nim – ja natknęłam się 2 lata temu na info w tv, stąd znam. A pozostałe imprezy – zazwyczaj facebook i najróżniejsze profile motoryzacyjne, turystyczne i wszystkie pomiędzy (grupy zrzeszające lokalne klasyki, muzea techniki i motoryzacji, mniej „główne” strony motocyklowe, np. Naszymi Drogami), a czasem nawet z lokalnych mediów. W razie czego na blogowym facebooku jest wszystko w „Polubionych”, można się rozejrzeć :)

Dodaj komentarz