wycieczka: Gruß aus Fröbel

281651_258378967512503_3627740_nMimo wielkich chęci, eksplorator opuszczonych miejsc to jest ze mnie jak z koziej dupy ognisty ch** ;) Zwykle wygląda to tak: zebrawszy szaloną ilość animuszu i odwagi cywilnej, wlezę gdzieś, po czym następuje panika i nieokiełznana galopada wyobraźni i obrazów rodem z kina klasy Z.

578908_510816142268783_1588860949_nTak było w mazurskich bunkrach w Mamerkach (po lewej – tam była wersja nazi zombies), nie inaczej w postindustrialnej dzielnicy Wilna, tj. Paupys (na prawo), którędy wypadła droga na skróty z Zarzecza (tu raczej widziałam oczyma wyobraźni nieprzyjazną lokalną menelnię jako adwersarzy)…

Że już nie wspomnę o Kłominie (lewo, poniżej), gdzie pod pretekstem pilnowania auta zostałam sama na niepokojąco cichym skrzyżowanku, spoglądając niepewnie w kierunku studzienki bez pokrywy (tu już na równi z zombie, widziałam wyłażące z kanalizacji cthulhu) i na pierwsze echo ludzkiej mowy – gdy jacyś inni „turyści” zaczepiali z wyższych pięter moje, spacerujące jeszcze na parterze, koleżanki – pognałam na ratunek nieszczęsnym (nieprzejętym niczym) niewiastom, modląc się jedynie, by żadnym kołem nie natrafić na kolejne studzienki-pułapki ukryte w trawie, po czym, zapakowawszy niedoszłe ofiary czyhających na nie wyimaginowanych przeze mnie zagrożeń, intuicyjnie i bezbłędnie wyplątałam nas „bohatersko” z sieci uliczek poradzieckiego miasteczka.

kłomino

Ale lubię swoistą malowniczość takich miejsc i wirtualnie przebywam w nich jak najchętniej (i wtedy też – najodważniej ;) ). Na szczęście jednak, nie wszystkie obskurne i nieciekawe dla normalnych ludzi miejscówki są straszne. Może to kwestia rozmiarów, może dawnej funkcji takich wielkich kompleksów, ale w przeciwieństwie do nich, takie np. stare stacje kolejowe czy też pałace w ruinie nie aktywują w mojej głowie konotacji z zombie. Są bardziej swojskie chyba.

W niedalekiej okolicy mam teraz jedno takie miejsce. A właściwie dwa, choć pod jedną nazwą. Wróblin Głogowski to opuszczona wioska. Obecnie znajduje się tam jeden dom (zamieszkany) i jeden kościół (opuszczony). Miejscowość została wyludniona z powodu budowy huty miedzi i aktualnie dojazd do niej wygląda mniej więcej tak, jak na poniższych zdjęciach. Co do wspomnianego zabytkowego kościoła, to lepiej zobrazują to niniejsze zdjęcia oraz film.

Zdjęcie0508W innym miejscu, choć niedaleko, znajduje się PKP Wróblin. Przelatuje tędy czasem jakiś Wrocław-Szczecin albo turla się z mozołem towarowy, ale nic się nie zatrzymuje. I chyba nigdy się nie zatrzyma, bo budynek dworca już zamurowali (rok temu jeszcze można było wejść do środka)*, a z drogi dojazdowej do niego można zostać okazjonalnie przegonionym przez ochronę – choć na tyle razów, ile tam byłam, tylko raz napotkałam pana w czerni, który uprzejmie, acz nieustępliwie rzekł „nazad”. Podczas wszystkich innych wizyt w tym miejscu, nie niepokojona przez nikogo mogłam dawać ujście potrzebie tworzenia pamiątkowych fotek-na-tle. Oczywiście, moim pięknym paniom ;)

*2015: zapowiedziano rozbiórkę dworca.

Chyba częściowo rozumiem ludzi, którzy publikują zdjęcia swoich dzieci w ilościach grubo przekraczających granice zdrowego rozsądku – ja na swoje „pociechy” też się nie mogę napatrzeć – aczkolwiek nadal stanowczo uważam, że motocykle są ładniejsze, nawet cudze ;)

Jak na zapomniany obiekt, owa kolejowa miejscówka sprawia dość przyjemne wrażenie i z chęcią zobaczyłabym te budynki w stanie odnowionym – choć raczej nie ma na to szans, bo komu by się to opłacało i po co?…

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Tytuł wpisu pochodzi z niniejszej pocztówki, znalezionej w Ogólnopolskiej Bazie Kolejowej:

Dodaj komentarz